Dolny Śląsk 60 poszukiwani

       

Pokrewne


Tetate i marketing internetowy, czyli jak w sieci zaistnieć

Artykuł obrazujący fikcyjność tzw. bezrobocia na Śląsku (onet.pl):


Nie ma danych ilu pracowników rzeczywiście brakuje. W urzędach pracy, agencjach pracy i na portalach internetowych można znaleźć około 150 tys. ofert pracy. Ale przedsiębiorcy alarmują, że właściwie nie ma regionu w kraju, gdzie nie byłby to problem.

Konfederacja Pracodawców Polskich wyliczyła, że w Warszawie i okolicy brakuje 50 tys. fachowców, na Śląsku - 60 tys., na Dolnym Śląsku 30 tys. W okolicach Poznania poszukiwanych jest 15 tys. pracowników, w Krakowie - 20 tys., a w Trójmieście - 10 tys. Przedsiębiorstwa z dużych miast szukają rąk do pracy w ościennych województwach, zastanawiają się w jaki sposób zachęcić do emigracji mieszkańców wsi. Firmy zaczynają szukać coraz bardziej oryginalnych pomysłów na przyciąganie pracowników.

Holenderska firma Wisdom z grupy informatycznej Ordina wykazała się nie lada pomysłowością przy swojej kampanii rekrutacyjnej w poszukiwaniu informatyków. Płaciła 20 zł za każdą minutę rozmowy kwalifikacyjnej każdemu kandydatowi-programiście niezależnie od rezultatu spotkania.

W Łodzi firma doradcza AMG.net, Ericpol Telecom (wykonuje usługi informatyczne dla wielu światowych firm telekomunikacyjnych) i budująca centrum hi-tech firma Transition Technologies wykorzystały w poszukiwaniu informatyków billboardy. AMG.net dodatkowo umieściła ogromne ogłoszenia rekrutacyjne w pobliżu dworca skąd codziennie rano do Warszawy zmierza armia pracowników.

" />Ostatnio nagrano nowy film pod tytułem Czech i szperacze na dolnym śląsku.

Film dokumentalny ‟Czech i szperacze na Dolnym Śląsku” do kupienia z numerem 03/2010 (22) magazynu ‟Wiedza i Życie - Inne Oblicza Historii”.
35-minutowy dokument opowiada o poszukiwaniu zaginionych skarbów z Dolnego Śląska, m.in. depozytów bankowych pozostawionych przez Trzecią Rzeszę.
Poszukiwania prowadzą trzej poszukiwacze - dwóch Polaków i Czech. Akcja filmu rozgrywa się w różnych okresach czasowych - roku 1945, latach 60-tych XX wieku i czasach współczesnych.
Reżyserem filmu jest Jan Łukasik, redaktor Magazynu Wiedza i Życie - Inne Oblicza Historii. Film jest dodatkiem do tego właśnie magazynu. Wcześniej ukazały się m.in.: "Tajemnica Riese", "Zapomnij o Kresach", "Ścigałem Iwana Groźnego". Filmy realizuje raciborska grupa eksploracyjno-rekonstrukcyjna Eule. Jej członkami są obecnie nie tylko raciborzanie, ale i osoby z całej Polski, a nawet Niemiec i Czech.
http://www.dodatkidogazet.pl/film/rid,1 ... lasku.html

"Kopalnia możliwości"

Uczestnikami Projektu będzie 60 osób powyżej 45 roku życia (w wieku produkcyjnym) nieaktywnych zawodowo i niezarejestrowanych w Urzędzie Pracy jako bezrobotne lub poszukujące pracy. W I edycji, jesiennej, mamy do zrekrutowania 2 grupy 15-osobowe, w drugiej edycji styczeń - luty 2011 kolejne 2 grupy (zajęcia od marca)

Proponujemy następujący pakiet szkoleń:

- doradztwo zawodowe - 3 godz. IPD indywidualne (czyli 45 godz. na grupę)
16 godz. zajęć grupowych warsztaty autoprezentacji
21 godz. zajęć grupowych warsztaty aktywnego poszukiwania pracy
- język angielski 60 godz.
- szkolenie zawodowe : Informator turystyczny lub Barman-Kelner (do wyboru) 100 godz.

Za udział w projekcie przewidziane jest stypendium szkoleniowe (za każdą godzinę szkol. zawodowego - 4 zł brutto, tj. ok. 3,15 netto) dla Uczestnika Projektu.

Po zakończeniu szkolenia przewidziany jest 3 miesięczny staż dla wszystkich uczestników (ok.1200 brutto/mc).

W każdej edycji powstaną 2 grupy, po jednej z każdego szkolenia zawodowego. Zajęcia dla I edycji szkoleń potrwają 3 miesiące (X-XII 2010), 2 lub 3 razy w tygodniu po 7-8 godzin szkoleniowych, w wybranej miejscowości na terenie woj. dolnośląskiego, w terminach do ustalenia.

Osoby zarejestrowane w Urzędzie Pracy jako bezrobotne mogą przystąpić do szkoleń po wyrejestrowaniu się z Urzędu. W 2 i 3 miesiącu szkolenia, kiedy odbywać się będą szkolenia zawodowe będziemy wypłacać stypendium. Odprowadzana będzie od tego składka zdrowotna, czyli Uczestnicy będą wówczas objęci ubezpieczeniem. Podczas stażu ubezpieczenie zdrowotne również będzie obejmować Uczestników.

W szkoleniach mogą wziąć udział emeryci i renciści, znajdujący się w tzw. wieku produkcyjnym (do 60/64 lat)

Przed rozpoczęciem szkoleń odbędą się spotkania kwalifikujące uczestników do poszczególnych szkoleń zawodowych pod względem predyspozycji.

Realizator projektu:
O.K. Centrum Języków Obcych Sp. z o.o.
http://www.okcjo.com.pl
tel. 665 990 227

Informacje i zapisy we Wrocławiu:

Katarzyna Jacewicz
784 200 912

Program Operacyjny Kapitał Ludzki Priorytet VI Rynek pracy otwarty dla wszystkich, Działanie 6.1 Poprawa dostępu do zatrudnienia oraz wspieranie aktywności zawodowej w regionie, Poddziałanie 6.1.1 Wsparcie osób pozostających bez zatrudnienia na regionalnym rynku pracy. Projekt realizowany na podstawie umowy zawartej z Dolnośląskim Wojewódzkim Urzędem Pracy w Wałbrzychu.

KGHM poszuka rudy w Niemczech

KGHM Cuprum Centrum Badawczo-Rozwojowe poprowadzi rozpoznanie niemieckich złóż rudy miedzi. Pierwsze odwierty jeszcze w tym roku.

SWUG i Brandenburski Urząd ds. Górnictwa, Geologii i Surowców wydały decyzję w sprawie odwołań złożonych przez: KGHM Cuprum i Lausitzer Grauwacke GmbH. Oba niemieckie urzędy podtrzymały wszystkie wcześniejsze postanowienia. Zgodnie z nimi eksploracją złóż obszaru Weisswasser w Saksonii zajmie się KGHM Cuprum, zaś Spremberg w Brandenburgii panamska spółka Minera AB.

Aż do Dolnego Śląska

Wydane decyzje kończą rozpatrywanie przez niemieckie urzędy górnicze konkurujących ze sobą wniosków, złożonych na przełomie 2006/2007 roku przez trzy firmy - Lausitzer Gruwacke GmbH, KGHM Cuprum CBR i Minera AB. Wnioski dotyczyły przyznania prawa do rozpoznania geologicznego obszaru występowania rud miedzi znajdującego się w Niemczech. Ciągnie się ono wzdłuż granicy landu Saksonia i landu Brandenburgia od miejscowości Spremberg, poprzez Weisswasser do granicy Niemiec z Polską.

Niewykluczone, że złoże to ma kontynuację na Dolnym Śląsku, co byłoby bardzo interesujące w kontekście możliwości wykorzystania już istniejącej w Polsce infrastruktury przemysłowej.

Tam były poligony


Złoża w Niemczech zostały rozpoznane w bardzo ograniczonym zakresie. Prace badawcze w Brandenburgii były bardziej zaawansowane - szacuje się, że na dotychczas rozpoznanym obszarze tego landu znajduje się ok. 100 mln ton rudy oraz 1,5 mln ton miedzi i innych metali. Pokłady rudy w Saksonii, ze względu na rozległe poligony wojskowe i stacjonujące tam wcześniej wojska radzieckie, pozostają na mapie geologicznej białą plamą.

Pewne zainteresowanie tymi obszarami miało miejsce w latach 60. i 70. XX w. Jednakże z uwagi na koszty, władze ówczesnej NRD zrezygnowały z dalszych poszukiwań. Dopiero w 2004 r., kiedy ceny miedzi i innych surowców gwałtownie wzrosły, zaczęto szukać nowych zasobów, pojawiły się firmy, zainteresowane eksploracją i eksploatacją nowych złóż miedzi.

Badania geofizyczne i realizację otworów wiertniczych poprzedzi inwentaryzacja dotychczasowych prac rozpoznawczych wykonanych w Saksonii, skompletowanie niezbędnych dokumentów i uzyskanie odpowiednich pozwoleń w niemieckich urzędach. Na wykonanie wszystkich prac KGHM Cuprum ma 3 lata.

(abi)

"GAZETA LUBUSKA"

" />HOBBY Lato to sezon poszukiwaczy skarbów. Są wśród nich prawdziwi pasjonaci, ale też cmentarne hieny

Archeologiczne wykopki Polaków


Lasy, zabytki, a nawet stanowiska archeologiczne padają ofiarą tzw. poszukiwaczy skarbów. Są też prawdziwi pasjonaci, którzy pomagają muzeom


Tomasz Skowronek, leśniczy z Bornego-Sulinowa pilnuje, by żaden niepowołany zbieracz nie rozkopywał terenu


Pasjonaci historii często mają na koncie osiągnięcia nie mniejsze niż zawodowi archeolodzy. Z muzeami współpracują np. miłośnicy samolotów z Małopolski, którzy na koncie mają m.in. odnalezienie liberatora B-24 w Ochotnicy, Iła-2 pod Turbaczem, latającej fortecy B-17 w Koniówce czy halifaksa z Wojnarowej.

Z kolei Gdański Klub Płetwonurków Rekin ma na koncie odnalezienie w 1999 roku messerschmitta 109 w okolicach Drawska Pomorskiego. Dzisiaj, już po renowacji, jest ozdobą krakowskiego Muzeum Lotnictwa.

Niestety część amatorów wykopaliska traktuje jako okazję do zarobku.

- Militaria są na czwartym miejscu w kategorii kolekcje, jeżeli chodzi o liczbę wystawionych przedmiotów - mówi Patryk Tryzubiak z portalu Allegro.pl. - To podkategoria o bardzo dużej skuteczności.

W zeszłym roku w kategorii antyki i kolekcje na tym portalu dokonano transakcji za 150 mln zł.

Poszukiwacze są praktycznie wszędzie. Ulubione tereny to miejsca pól bitew, stare kopalnie, fabryki, tereny umocnień wojskowych. Na Dolnym Śląsku chętnie jeżdżą do Walimia, gdzie po zbombardowaniu PenemĂźnde Niemcy przenieśli tamtejsze fabryki. - Cztery z siedmiu podziemnych fabryk kompleksu Riese są już zaadaptowane na podziemne trasy turystyczne -mówi Krzysztof Madziara, dyrektor Sztolni Walimskich.

- Problem dotyczy praktycznie całych Gór Sowich, ale największa atrakcja to od kilku lat zamknięta kopalnia Wacław w Ludwikowicach, gdzie kiedyś była fabryka amunicji - mówi Madziara. Jego zdaniem biorą się za to osoby ze źle ukierunkowaną pasją.

- Ich działalność to ogromny problem, bo kopiąc w poszukiwaniu sprzączki czy medalu niewielkiej wartości, dewastują stanowiska archeologiczne -mówi Andrzej Kubik, dolnośląski wojewódzki konserwator zabytków.

Ogromną wiedzę o poszukiwaczach ma Tomasz Skowronek, leśniczy z Bornego Sulinowa na Pojezierzu Drawskim. Niezwykła postać w niezwykłym miejscu. Bo Borne powstało w latach 30. XX wieku jako poligon wojsk niemieckich. W czasie II wojny działał tutaj obóz jeniecki, przez który przewinęło się 60 tys. Rosjan, Polaków, Francuzów, Anglików, Jugosłowian, Belgów, a nawet powstańców warszawskich. Zostało po nich kilkanaście tysięcy grobów. A po wojnie - aż do 1992 roku - stacjonowały tutaj wojska radzieckie. Po ich wyjściu leśniczy Skowronek został pełnomocnikiem ds. zagospodarowania lasów po wojskach radzieckich. I lokalnym historykiem, a przede wszystkim strażnikiem. -Mamy pasjonatów historii i takich, co zbierają dla pieniędzy -mówi.

Borne, naszpikowane militariami i amunicją, ma z tym problem. Zdarzają się przypadki kopania grobów, choć jest to tępione nawet w samym środowisku poszukiwaczy. Nie tak dawno w okolicach Łodzi zbezczeszczono mogiłę z okresu pierwszej wojny światowej.

-Ktoś wykazał się zupełnym brakiem wiedzy, bowiem żołnierze byli chowani w samych kalesonach, w tamtych czasach zwłoki okradano po śmierci -mówi Marcin Jagodziński ze Stowarzyszenia Eksploaracyjno-Historycznego Grupa Łódź.

W Bornem, gdy pięć lat temu ruszyła ekshumacja, archeolodzy i leśnicy odkryli, że ktoś grzebie w mogiłach. Rozsypali więc opiłki metalu, by uniemożliwić pracę wykrywaczom metali.

Krzywdzące byłoby jednak stwierdzenie, że każdy poszukiwacz skarbów to szkodnik i dorobkiewicz.

Według Izabeli Kwiecińskiej, redaktor naczelnej miesięcznika "Odkrywca", żyje z tego tylko garstka. Wielu chce współpracować z urzędnikami i naukowcami.

Tomasz Skowronek: - Są i tacy, co jak znajdą pocisk, to go oznaczą i nas zawiadomią.

W czerwcu jeden z poszukiwaczy kopał na prywatnym polu pod Mrągowem. Znalazł przedmioty kultury bogaczewskiej, którą tworzyli przodkowie Prusów z III - V w.n.e. Sam zgłosił się do archeologów. -To bardzo nietypowe, ale i bardzo odpowiedzialne zachowanie. Musieliśmy zorganizować błyskawiczną akcję zabezpieczenia tego cmentarzyska -opowiada Jarosław Sobieraj, archeolog z olsztyńskiego muzeum. -Przez trzy dni wykopaliśmy pół tysiąca okazów biżuterii z miedzi, srebra i żelaza, przedmioty codziennego użytku. Pomagał nam ten, który to wszystko znalazł.

j.sad.,i.t., jak, padMICHAŁ STANKIEWICZ

//Ps.Aby nie było niejasności Rzepa= Gazeta Rzeczpospolita.mod



Sitedesign by AltusUmbrae.