Dom Samotnej Matki w Szczecinie

       

Pokrewne


Tetate i marketing internetowy, czyli jak w sieci zaistnieć

[quote=Brie84;151491] Cytat:
kasioleqq napisała tez bylam w takiej sytuacji ale powiedzialam mamie ze jesli nie chce mnie z dzieckiem w domu to wyniose sie chocby do przytulku ale bede ze swoim dzieckiem poza tym chyba jest jeszcze ojciec twojego dziecka??? on nie moze ci pomoc w razie gdyby rodzice nie zaakceptowali ciazy??? Jestem pod wrażeniem ja nie musiałam używać takich argumentów gdyby z moimi rodzicami było tak ostro jak z twoimi to z pewnością powiedziałabym tak jak ty. A no właśnie gdzie jet ojciec??[/QUOTE

moja mama poprostu zaproponowal mi zabieg nie namawiala mnie ale byla wsciekla...postanowilam ze nigdy w zyciu nie zabije swojego dziecka!!! mialam dosc trudna sytuacje bo moj wtedy jeszcze chlopak (dzis juz narzecony) pracuje w Niemczech a jego rodzice mieszkaja na wsi kawalek drogi ode mnie wiec nie mialabym sie gdzie podziac tym bardziej ze studiuje w szczecinie...ale postanowilam ze jesli mama tego nie zaakacepyuje to pojde do przytulku dla bezdomnych albo do doku samotnej matki....naszczescie mama zaakceptowala cala sytuacje i teraz czuje ze o wiele bardziej mnie szanuje za to co zrobilam i cieszy sie ze we wrzesniu zostanie babcia:)

Dot.: Dzieci grudniowo-styczniowe 2006/7 III
  Garnuszki - co się odwlecze to nie uciecze ;). Fajnie, że wesele udane i się wybawiliście. U mnie w rodzinie z weselami na razie spokój...chyba na kilka lat...No, może mój kuzyn, starszy ode mnie w końcu "się zdeklaruje"...


U nas szał, kociokwik i bajzel totalny. Przyleciała z UK moja siostra...Przedwczoraj pisała, czy ją ktoś z lotniska odbierze - ok, pojedziemy. A potem się okazało, ze ona ląduje nie w Bydgoszczy skąd wylatywała tylko z Warszawy a ja się taki kawał drogi szlajać po nią nie będę! Przyjechała więc do Torunia z Wawy PKP i TZ odebrał ją z dworca. Non stop jęczała jaką miała ciężką podróż bo pełno studentów jechało a pociag trasy (podobno) Lublin, Warszawa, Toruń, Bydgoszcz, Gdańsk, Szczecin...więc jechała na ziemi z jakimis rowerami...:cool:. Ogółem wywaliła swoje walizy na środku małego pokoju ani przejśc ani to przeskoczyć. I tak ma pomieszkać z nami puki się nie wyprowadzimy, ponieważ sprzedajemy mieszkanie, za któe narazie dostaniemy zaliczkę a resztę gotóki w drugiej połowie stycznia. WIęc do tego czasu niech ona w tym mieszkaniu mieszka, dogląda bo skoro ma płacić za stancję to bez sensu. Więc posucha małzeńska sie szykuje ;) i czuje, ze kilka starc słownych z siostra zapewne. Bo już dziś był przykład kiedy ja motam sie, ścielę łóżka, robię śniadanie a ona...laptopa ogląda...A ja mam jej najlepiej matkować, podawać pod nos...Poprosiłam aby swoja pościel do schowka w sofie włożyła - patrzę taaa ... położyła na sofie. Sorry ale ja niecierpie pościeli na łóżkach w ciągu dnia! Na dodatek jak w przypadku Maszki - połozyła swojego cennego świeżo kupionego laptopa na sofie, podłaczyła go do kontaktu a kabel prze cały pokoik ciągniety. Jak Laura jej zwali, coś popsuje - ja ręce umywam!

Zaraz jadę zawieźć Julie do szkoły, zajrzeć do majstrów dac im jakieś pierdołki, potem na uczelnię po odpis dyplomu, do domu, zmajstrowac obiad...Ręce już mi opadają bo wychodzi, że zostałam matką 4 dzieci i na dodatek samotną ( bo TZ tez jak dziecko - opieki specjalnej wymaga...) bez czasu i kąta dla siebie...:(



Sitedesign by AltusUmbrae.