ogródki działkowe Wrocław likwidacja

       

Pokrewne


Tetate i marketing internetowy, czyli jak w sieci zaistnieć

Taki plan na pewno nie zostanie zrealizowany. Jaki bylby sens wydawanie kasy
przez miasto na zakup wyspy, a dfochodów z boisk i parków by nie było a zatem
ty;lko by sie do tego doplacało. Gdyby powstała tam gęsta zabudowa
biurow/nieszkaniowa itp. to dzięki wpływom z czynszów i innych opłat miasato by
na tym zarobiło. Jest taki fajny teren na którym mozna zbudować od podstaw
nowoczesne centrum wrocławia, infrastruktura jest tam dobra . Ja bym
prpoponował tworzenie terenów rekreacyjnych i parków poprzez likwidacje
ogródków działkowych.

rozbudowa dróg
Rusza rozbudowa obwodnicy

Już wiosną rozpoczną się prace związane z rozbudową Śródmiejskiej Obwodnicy
Wrocławia. Poszerzone zostaną między innymi ulice Borowska i Żmigrodzka.


Jeszcze do niedawna problemem były ogródki działkowe. Teraz jednak Polski
Związek Działkowców doszedł do porozumienia z Urzędem Miejskim w sprawie
wysokości odszkodowań za likwidowane ogródki.

Skrzyżowanie ulic Żmigrodzkiej, Kamieńskiego i Bałtyckiej jest jednym z
najbardziej zakorkowanych we Wrocławiu. Aby wyjechać z miasta w kierunku
Poznania kierowcy muszą stracić wiele czasu.

Na ulicy Borowskij wygodnie po szerokiej jezdni jedzie się tylko na początku,
tuż przy Armii Krajowej. Potem droga zwęża się. W obu przypadkach drogę można
poszerzyć o tereny należące do Polskiego Związku Działkowców. Decyzja o
przekazaniu kilkunastu działek pod obie inwestycje już zapadła. Teraz
rozpoczyna się kolejny etap rozmów - trwają negocjacje dotyczące wysokości
odszkodowań. Działkowcy dostaną odszkodowania za wszystko, co znajduje się na
terenie ich ogródków. Co ciekawe niektórych ogródków od pewnego czasu nikt już
nie użytkuje. Dla ich właścicieli odszkodowania będą sporym zastrzykiem
finansowym.



eja

Głupi plan likwidacji ogródków działkowych
Obecnie w "Gazecie Wrocławskiej" drukuje się co piątek plan likwidacji
ogródków działkowych w poszczególnych rejonach we Wrocławiu.Wynika z niego,że
włodarze nie oszczędzą prawie żadnego ogrodu w naszym mieście,wszędzie się
coś planuje jak nie "urok to...",jak nie drogę to domy.I jak jeszcze z
wieloma zamierzeniami można się zgodzić to wiele z nich po prostu dziwi i
zaskakuje.Otóż jest wiele miejsc,gdzie te działki powinno się zlikwidować bo
leżą obok ruchliwych dróg i taka marcheweczka z ołowiem z takiej działeczki
zdrowia nie doda czy np.leżą między nowymi i budowanymi domami{np.pl.Kromera}
i po prostu przestają tu pasować.Ale komu przeszkadzają działki np.koło
parków czy terenów zielonych których jest obok dużo{w okolicach Niskich Łąk}?
Tu mówi się o budownictwie,a przecież obok niebrakuje pod budownictwo terenów
dzikich,mocno zaniedbanych.Czy wszędzie trzeba wciskać beton niszcząc
atrakcyjne tereny wypoczynkowe dla wielu Wrocławian?Przecież ogródki
działkowe też pełnią jakąś ważną rolę w ekosystemie miasta.Mam nadzieję,że
włodarze się opamiętają i zrezygnują z zamiarów likwidacji działek w takich
miejscach,inaczej my działkowicze będziemy protestować.

I dodam-niech miasto przedstawi sensowny plan zagospodarowania przestrzennego z
likwidacją zaniedbanych terenów,budową dróg,mieszkań,sklepów i utrzymaniem
wielu działek a nie plan likwidacji ogródków działkowych.To jest trudniejsze
ale pożyteczniejsze!Na wszystko we Wrocku jest miejsce a Wrocław jest jeszcze w
tyle w porównaniu z innymi miastami pod względem PZP.

wrocławski kopiec!!
większość szanujących sie polskich miast ma w ramach atrkacji turystycznych
"na stanie" tzw. kopce. jest tak m.in. w krakowie, w gdańsku.. Kopce
umożliwiają złapanie innej perspektywy miasta, dają niezapomniane,
zapierające dech w piersiach widoki.. Niestety na liście miast z kopcami brak
jest wrocławia (bo nie liczę wzgórza przy grabiszyńskiej).. jak myślicie, czy
dałoby się we wrocławiu w niedalekiej odległości od rynku wznieść kopiec
umożliwiający podziwianie śródmieścia.. czy macie propozycje lokalizacji
takiego kopca i ewentualnie osobę, którą ten kopiec miałby upamiętniać? ja
proponuję likwidację ogródków działkowych na reja na ołbinie - to genialne
miejsce by podziwiać nie tylko Rynek i okolice, ale również zobaczyć
niedoceniany Ołbin z innej perspektywy.

No tak. Wiadomo, że jesst tam syf, chęchy, zlom i żule piją po krzakach. Ale czy
trzeba to od razu zabudowywać? Widzę jak wyglądają nowe osiedla. Zieleni tam
tyle, co na tynku. Zero drzew, zero trawy, wszędzie pozbruk. Potem ludzie pakują
psa w samochód i jadą z nim nad Rusałkę - widziałem na własne oczy.
Efekt domina - to będzie tak, że najpierw zabuduje się rząd wzdłuż Królowej.
Potem jak już jest pierwszy, to zbuduje się drugi. Potem trzeci i czwarty. Potem
jakiś biznesmen "kupi" Łęgi Dębińskie "za złotówkę" no bo przecież tam tylko
żule piją po krzakach. I ogródki działkowe też - bo tam tylko emeryci trzęsą się
nad pietruszką i "blokują rozwój miasta". I powstaną trzydziestopiętrowe
wieżowce, bo np. we Wrocławiu mają dwudziestopięciopiętrowe - a my musimy być lepsi.
A potem się okaże że nie jest tak fajnie. Że w mieszkaniach ciemno, duszno,
hałas, smród spalin, że korki, że psy srają na chodnikach bo najbliższy trawik
jest w Luboniu. Że przypomina to podwórka-studnie na Wildzie. I podniesie się
protest - jak tak można, kto na to pozwolił... I tak jak w przypadku parkingu
pod Placem Wolności - okaże się, że wszyscy nagle byli przeciw.
Ale będzie już za późno.
P.S. Pozdrowienia dla frajerów, których zaskoczyła likwidacja miejsc
parkingowych wokół Placu.

Nie tylko kiedys, ale i dzis Bydgoszcz jest -obok Wroclawia- najbardziej
zielonym miastem, a jesli wlaczyc lezacy w granicach miasta lesny park
myslecinski, ma najwiekszy obszar zieleni w proporcji do obszaru i liczby
mieszkancow. Nie widze tez, zeby ostatnio dzialo sie cos szczegolnie niedobrego.
Kazdy otrzymujacy pozwolenie na wyciecie drzewa lub krzewu, jest zobowiazny -
poza wniesieniem oplaty przeznaczonej na utrzymanie miejskiej zieleni - do
posadzenia za kazda wycieta sztuke do wsadzenia trzech sztuk. I zapewniam, ze
jest to rygorystycznie egzekwowane. Nie znam zadnego przykladu likwidacji
jakiegokolwiek obszaru zielonego w ostatnich siedemnastu latach - poza
ogrodkami dzialkowymi przy Kruszwickiej. Od 1990 roku zielone powierzchnie
rekreacyjne, glownie osiedlowe,powiekszyly sie o blisko 4 hektary. Poza tym
odrestaurowano zniszczone fragment - najlepszym przykladem jest nasza Dolina
Pieciu Stawow i Dolina Smierci w Fordonie. Dlatego zupelnie nie rozumiem
alarmistycznego tonu, choc bardzo mnie cieszy troska o to, zeby Bydgoszczy nie
dzialo sie nic zlego. Humorystycznie dodam, ze gdy gdziekolwiek pojawia sie
pracownik z pila, siekiera lub lopata, od razu czujni mieszkancy telefonicznie
alarmuja wszystkie sluzby (z ABW wlacznie). Nie jest tak, ze bydgoszczanie sa
obojetni. Rowniez mlodzi. I to bardzo cieszy. Znacznie mniej cieszy natomiast
rozpanoszajace sie malkontenctwo i niczym nie uzasadnione poczucie, jakoby u
nas bylo gorzej niz u innych. Nie jest, Kochani, nie jest! A, ze nie jest
doskonale i nie na miare oczekiwan wszystkich? C'est la vie! (Takie jest zycie).
Od siebie dodam: C'est la ma place au soleil (Oto moje miejsce pod sloncem)i
choc znam miasta piekniejsze i bogatsze, to jednak tylko tu jestem u siebie, i
nie sadze bym poza nim mogl byc naprawde szczesliwy. Dlatego - jak o Matce -
mowie, ze jest najkochansze, co nie znaczy, ze nie widze brakow, slabosci i
bledow. Przepraszam za to kazanie, ale MUSIALEM. Kocham Was bez zmian.

Każde miasto o x-letniej historii ma swoją własna strukturę przestrzenną.
Stanowi ona jedna z cennych i wartych podtrzymywania wartości. Opole jest
miastem, które w ciągu ostatnich 100 lat zmieniło się kardynalnie, ale udało
się, jak do tej pory, zachować z grubsza historyczne dziedzictwo przestrzeni
miejskiej. Jeżeli chodzi o centrum miasta, to układ przestrzenny jest, może
trochę niewydolny i nieefektywny, ale historyczny. Tak naprawdę, to wszystko
to, co jest nowym elementem układu przestrzennego Opola, zaczyna się za Odrą,
oraz za linią kolejową Opole-Wrocław Nadodrze (czyli mniej wiecej, od linii
ulic: Katowickiej, Nysy Łuzyckiej). Jednak za nią istnieją wazne, moim zdaniem,
fragmenty historycznego już, więc warte ocalenia, obiekty. Są to np. tereny
wodociągów miejskich z wieżą ciśnień, jest to stadion "Odry" z towarzyszącymi
obiektami (korty). Jest to PŁYWALNIA ODKRYTA. Jest to też układ dzielnicy
Kwiatów, ulic rozchodzących się od pl. Róż. Są to ogródki działkowe. Czyli
wszystko to co znajduje się między, szeroko rozumianym centrum Opola, a nowymi
dzielnicami: Chabrami, ZWM-em, Malinką itd. Każdy element tego układu - obiekt,
budynek, układ komunikacyjny (ulica, plac) - powinien być chroniony jako
fragment przestrzeni historycznej miasta. Dlatego likwidacja letniego basenu,
który, od kilkudziesięciu lat dla wielu mieszkańców Opola znajduje się właśnie
w tym miejscu, nie powinna wchodzić w rachubę. Można basen wyremontować,
przebudować, zrobić z niego aquapark, ale funkcję wypoczynkowo-kapielową ten
fragment przestrzeni miasta powinien zachować.
Może przemawia przeze mnie konserwatyzm, ale organizmy miejskie wymagają
wleloletniej pielegnacji przestrzeni i utrwalania jej funkcji w świadomości
mieszkańców. Tak tworzą się trwałe tradycje i wspólnoty ludzkie. Naruszanie
tradycyjnego ładu przestrzennego miasta jest oczywiście możliwe, a czasem
konieczne, ale powinno być zawsze przedmiotem pogłębionej refleksji.
Ofiarowanie fragmentu historycznej przestrzeni miasta, o wyraźnie zaznaczonej
rekreacyjno-kąpielowej funkcji, pod treningowe boisko, nawet I-szo ligowej
drużyny futbolowej, uważam za naruszenie tych wartości, które tworzą przstrzeń
Opola, jako mojego miasta.
Dodam tylko, że z różnych względów, od niemal 40 lat nie korzystałem z letniego
basenu (pływalni) przy pl. Róż.

> ten teren należy traktować kompleksowo.

a to niby dlaczego?

>a rekultywacja pół irygacyjnych (...)

wkońcu to miejsce w innych rejonach się skonczy

> i jedyny sposób na likwidację smrodu to kolejne osiedle .. ciekawy sposób
myśle nia.

Osiedle to smród? Też ciekawy tok myślenia...
a komary?

> nieprawda - co najwyżej sposób niewydolny, ale za to równie skuteczny jaki
> całkiem ekologiczny.

no to jak w końcu? niewydolny czy wydolny (skuteczny)

>> żartujesz chyba (...)

nie, nie żartuję. Jak nie wierzysz to popatrz sobie na mapę. Każde połączenie
jest lepsze od jego braku. A nowa DW ma mieć połączenie bezpośrednio z obwodnicą
śródmiejską.

> a dlaczego nie na tereny służące rekreacji i wypoczynkowi? koniecznie trzeba
> zabetonować wszystko co niezabetonowane?

co mozna zrobić takiego na polach irygacyjnych? zasiać las? nawet jak wybudujemy
ZOO - Safari to i tak jeszcze mnóóóóstwo miejsca zostanie. A jak zostawimy pola
w takim stanie jak teraz, to będzie tam tylko i wyłącznie śmierdziało i nikt
poza kilkoma ornitologami w roku nie będzie tam jeździł.

>to też część ekosystemu czy jak wolisz środowiska w którym żyjemy. też się dla
> nich musi znaleźć miejsce

znajdzie się poza miastem. Tam jest sporo miejsca. W mieście żyją ludzie, to
jest ich środowisko, a nie zwierzątek.

> och, co za bzdurne porównanie.
> czy koniecznie trzeba eksportować miasto do tych nielicznych miejsc we
>wrocławiu gdzie o mieście można zapomnieć?

to nie jest bzdurne porównanie. Tamci mieszkańcy też nie zgadzali sie na drogę
bo chcieli mieć cisżę, spokój, przyrodę i sielankę.
Miasto to nie wioska. Jak szukasz miejsc w których mozna o mieście zapomnieć a
park Ci nei wystarcza, tylko potrzebujesz setek hektarów pustych pól i łąk- to z
niego wyjedź, wystarczy 1 - 2 km. Jeśli możesz dojechać na Rędzin, na pola
irygacyjne to tym bardziej nie będzie to dla Ciebie problem. Utrzymywanie
takiego terenu niezabudowanego i wogóle niewykorzystanego to ewenement na skalę
swiatową. Ale Polacy znani są z takich specjali - patrz ogródki działkowe w
centrum miasta. Wyobrażasz sobie cos takiego w Londynie, Paryżu, Berlinie, Wiedniu?



Sitedesign by AltusUmbrae.